wtorek, 26 lutego 2013

Mana'eesh - arabski chlebek

Skoro zrobiłam bliskowschodnią pastę, pora na bliskowschodnie pieczywo. Bardzo podobne do ciasta na pizzę. Inspirację znalazłam tutaj. Udało się nawet w moim nieszczelnym piekarniku. Dodatkowo odkryłam, że za'atar jest pyszny. A sumak ma przepiękny kolor (nie, nie kupiłam sobie, ale w sklepie leżał obok za'ataru, więc się napatrzyłam na zapas).

Mana'eesh - arabski chlebek

Składniki na 4 nieduże chlebki:

2 szklanki maki pszennej
15 g świeżych drożdży
2/3 szklanki ciepłej wody
4+1 łyżki oliwy
pół łyżeczki soli
mieszanka za'atar (lub ulubione zioła)

Drożdże rozpuścić w wodzie, dodać przesiana mąkę, sól i 4 łyżki oliwy, wyrobić ciasto. Naczynie z ciastem przykryć czystą ściereczką i odstawić do wyrośnięcia.W międzyczasie rozgrzać piekarnik - zgodnie z przepisem powinno być 200 stopni. Kiedy ciasto podwoi objętość, podzielić na porcje i formować okrągłe nieduże placki. Każdy nasmarować oliwą i posypać za'atarem (dobrze wcisnąć w ciasto, inaczej będzie się sypał) i ułożyć na rozgrzanej wcześniej, przykrytej papierem do pieczenia blasze. Piec ok. 7-10 minut. Chlebki podobno nadają się do mrożenia.

poniedziałek, 25 lutego 2013

Muhammara - pasta z pieczonej papryki i orzechów

W zeszły weekend pisałam, że mam nowy kanapkowy hit - pastę muhammara, której próbowałam w Hamsie. Skoro smakowało mi, to postanowiłam zrobić własną. Na szczęście internet okazał się być pomocny. Zrobiłam drobne zmiany - dałam tylko 1 mały ząbek czosnku, dlatego że nie przepadam za smakiem surowego czosnku, a w paście, która jadłam posmak czosnku był zdecydowanie w dalekim tle. Nie mogłam znaleźć melasy z granatów, więc zdecydowałam się dodać odrobinę syropu z granatów - to i grenadynę posiadam w dużych ilościach dzięki Alastorowi :) Dałam też mniej oliwy, niż rekomenduje większość przepisów, moim zdaniem orzechy są już wystarczająco tłuste. Aha, i pominęłam natkę pietruszki, Alastor nie lubi :( Wyszło super - intensywnie czerwony krem z kawałkami orzechów i ostrawym posmakiem papryki w płatkach. (przy okazji prezentuję niebieski garnuszek do zapiekania - tym razem w roli miseczki)

Muhammara - pasta z pieczonej papryki i orzechów włoskich
Składniki na ok. 300 ml pasty:

3 czerwone papryki
1 szklanka (200 ml) wyłuskanych orzechów włoskich
3 łyżki bułki tartej
łyżeczka ostrej papryki w płatkach
1 ząbek czosnku
pół łyżeczki kuminu
sok z cytryny do smaku
kilka kropli syropu z granatów
1 łyżka oliwy
sól do smaku

Paprykę umyć, usunąć gniazda nasienne i upiec (ok. 30 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 stopni). Kiedy ostygnie, zdjąć skórkę. Orezchy dobrze przebrać i podpiec 5-10 minut w piekarniku. Wszystkie składniki zmiksować na gładką pastę. Podawać z pszennym pieczywem - na zdjęciu arabskie chlebki mana'eesh, przepis tutaj.

niedziela, 24 lutego 2013

Drink Pomegranate Mojito

Kubański drink Mojito jest uważany za najstarszy koktajl na świecie. Jego poprzednik, El Draque, którego korzenie sięgają XVII wieku, składał się z tafii (poprzedniczki rumu), listów mięty, limonki i cukru. Od momentu, gdy niemal sto lat temu, po raz pierwszy przyrządzono Mojito, na Kubie i poza nią powstało nieskończona ilość wariacji na jego temat. Należy przy tym pamiętać, że kanoniczne Mojito jest z kostkami lodu, a nie z pokruszonym ;)

Po okazjonalnej malinowej wersji, dzisiaj propozycja o smaku owocu granatu, zaprawiona grenadyną (w wypadku wykorzystania syropu o smaku grenadyny należy dać więcj owocu). Nie należy dodawać do drinka już cukru, ani syropu cukrowego.

Drink Pomegranate Mojito
Składniki:
40 ml jasnego rumu (u nas Bacardi Superior)
40 ml grenadyny
4 ósemki limonki
garść liści mięty
ćwiartka dużego granatu
woda gazowana 
drobno kruszony lód

Do dużej szklanki (najlepiej typu collins) wrzucać na zmianę limonkę, cząstki grantu, liście mięty i lód. Wlać rum i grenadynę. Całość dopełnić wodą gazowaną - lepiej unikać wody wysokozmineralizowanej, ponieważ posiada zazwyczaj własny smak, który dominuje w drinku.

Wszystko dobrze zamieszać długą łyżką lub dodać do drinka mieszadełko.

Cząstki granatu, gdy wymacerują się w alkoholu, można wyjeść ze szklanki ;)

Salud!

Brukselka zapiekana z wędzonym łososiem

Mam jeszcze więcej garnuszków do zapiekania. Ponieważ w lodówce znalazła się resztka brukselki, postanowiłam, że zapiekamy. Wydawało mi się, że jeśli użyję dużego makaronu, to zabraknie mi miejsca na dodatki (naczynka są malutkie), więc zdecydowałam się na malusieńkie muszelki. To był zdecydowanie dobry pomysł. Ważne żeby użyć łososia wędzonego na zimno - wędzony na ciepło nie da takiego smaku.

Brukselka zapiekana z wędzonym łososiem
Składniki na 4 porcje (każda ok. 150 ml)

32 nieduże brukselki
15 dkg wędzonego łososia
szklanka (200 ml) drobnego makaronu
6 łyżek śmietany 12%
6 łyżek mleka
pół łyżeczki gałki muszkatołowej
sól, pieprz
masło

Makaron ugotować wg przepisu na opakowaniu al dente, odcedzić i zahartować zimną wodą. Brukselki obrać, przekroić na połówki i umyć. Łososia podzielić na nieduże kawałki. W miseczce wymieszać śmietaną, mleko, gałkę muszkatołową, doprawić solą i pieprzem. Naczynka do zapiekania wysmarować masłem, nałożyć po 1/4 makaronu i łososia oraz 16 połówek brukselek, wymieszać. Zalać sosem, na wierzch położyć po kawałeczki masła. Piekarnik rozgrzać do temperatury 180 stopni. Zapiekanki piec aż brukselka zmięknie - ok. 30-40 minut. Można przyspieszyć nieco przygotowania, jeśli podgotujemy brukselkę przed zapiekaniem.

sobota, 23 lutego 2013

Drink Soviet Russian - Malinowy Black Russian

Z okazji powrotu naszej znajomej przygotowaliśmy malinową wersję klasycznego Mojito. Poniżej propozycja na aromatyczną, malinowa wariacja na temat drinka Black Russian. Jednak zasada, że skoro kawa pasuje do malin, to Kahlua do malinowej wódki Sopolica też, sprawdziła się :)

Drink Soviet Russian - Malinowy Black Russian
Składniki:
60 ml wódki o smaku malinowym
30 ml likieru Kahlua
garść mrożonych malin
lód

Do wypełnionej lodem szklanki do whisky przelać wszystkie składniki - najpierw likier, potem wódkę malinową. Udekorować malinami.

за здоровье!

Tortille ze schabem

Kupiliśmy słoiczek papryczek piri-piri i fasolę pinto. Skuszeni zdjęciem na etykiecie. Miały być śliczne nakrapiane fasolki. Po otwarciu puszki okazało się, że są śliczne fasolki, ale bez kropek. Szybki risercz wykazał, że w wyniku obróbki cieplnej fasola traci kropki. No trudno, niezrażeni tym postanowiliśmy dalej podążać w kierunku kuchni meksykańskiej. Tym razem z lekkim skrętem w kierunku tex-mex. Z podanej ilości składników wyszły 4 tortille, a reszty użyliśmy następnego jako sosu do ryżu - została ok. połowa, czyli można przyjąć, że farszu wystarczy na 8 tortilli.

PS. Nawet bez kropeczek, fasolki pinto są pyszne :)
Tortille ze schabem
Składniki:

300 g schabu
300 g pieczarek
duża zielona papryka
duża czerwona papryka
ok. 150 g kukurydzy z puszki
puszka fasoli pinto
szklanka passaty pomidorowej
1 papryczka piri-piri z zalewy (bez błon i pestek)
pół łyżeczki suszonej bazylii
ząbek czosnku
sól, pieprz
oliwia

Sos jogurtowy:

trzy łyżki jogurtu greckiego
łyżka posiekanej mięty
sól i pieprz

Do podania:

tortille pszenne
sałata rzymska
opcjonalnie: ser żółty

Schab umyć, oczyścić, pokroić na kotlety, a następnie w paski. Pieczarki obrać i pokroić w plastry. Papryki umyć, oczyścić i pokroić w paski. Fasolę odcedzić i opłukać. Czosnek posiekać drobniutko, podsmażyć na oliwie. Kiedy będzie złotawy, dodać schab i smażyć aż się zrumieni, dodać pieczarki i paprykę, doprawić solą  i pieprzem i smażyć na mocnym ogniu cały czas mieszając jeszcze 5 minut. Następnie zmniejszyć ogień i dodać pozostałe składniki i dusić aż papryka zmięknie, a sos będzie bardzo gęsty. Uwaga, danie wyjdzie dość ostre. W międzyczasie wymieszać składniki sosu i posiekać sałatę w cienkie paski (przypominam, że sałata rzymska jest świetna do takich potraw, bo bardzo dobrze znosi wyższe temperatury i sflaczeje).
Tortille przygotować zgodnie z przepisem na opakowaniu. Na środek nałożyć dużą łyżkę gorącego farszu, zagiąć dolny brzeg, można lekko podsypać tartego sera i założyć boki, górny brzeg zostawić wolny. Jeśli do podgrzania tortilli używamy patelni grillowej (tak jak ja), położyć złożoną tortillę na patelni na kilka sekund żeby się zapiekła ("złożoną" stroną do dołu) - wtedy na 100% nie rozpadnie się. Do gotowej tortilli dołożyć jeszcze farszu (zmieści się całkiem sporo), dodać sałaty i polać sosem.

czwartek, 21 lutego 2013

Tajskie burgery z ostrym sosem

Lubimy domowe burgery. Dlatego szukamy nowych przepisów. Inspirację do dzisiejszego znalazłam w książce o kuchni tajskiej. Troszkę go przerobiłam i wyszło egzotyczne i efektowne danie. Niestety, troszkę przesadziłam z ilością sosu. Przez to danie zrobiło się z gatunku brudzących, co dobrze widać na zdjęciu. Łatwo można temu zapobiec. Nie należy przesadzać z ilością sosu :)

Składniki na 2 duże lub 4 małe porcje:

300 g mielonej wołowiny
7+3 średnich pieczarek
1 łodyga trawy cytrynowej
2 ząbki czosnku
Tajskie burgery z ostrym sosem jogurtowym
1 łyżka sosu sojowego
pół małego chilli bez pestek
1 łyżka posiekanej kolendry
1 łyżka oliwy
sól, pieprz

Ostry sos:

2 łyżki jogurtu naturalnego
chilli w płatkach
sól, pieprz

Do podania:

bułki hamburgerowe
sałata rzymska
ogórek
pomidor

Pieczarki oczyścić, 3 posiekać na małe kawałki, 7 zmiksować w robocie na pastę. Chilli, czosnek i trawę cytrynową posiekać. Mięso przełożyć do miski, dodać pozostałe składniki, doprawić solą i pieprzem i dokładnie wymieszać. Gotową masę podzielić na równe porcje i formować burgery (ja wolę kiedy burgery są mniejsze, dlatego robię 4 sztuki). Burgery smażyć na patelni grillowej po ok. 4 minuty z każdej strony. Bułki hamburgerowe przekroić na pół i podgrzać. W międzyczasie przygotować sos. Dolną połówkę bułki posmarować sosem, ułożyć mięso i warzywa, przykryć drugą połową bułki.

wtorek, 19 lutego 2013

Malinowe Mojito

Nasza dobra znajoma wróciła z półrocznego wyjazdu. Chciałem  zrobić dla niej specjalnego drinka. Uwielbia Mojito i maliny. Uznałem, że można to połączyć, wykorzystując wódkę smakową firmy Soplica i czekające na nią przez ostatnie miesiące w zamrażalniku owoce. 

Chyba jej się spodobał :)
Malinowe Mojito

Składniki:
20 ml jasnego rumu (u nas Bacardi Superior)
20 ml wódki o smaku malinowym
20 ml niesłodzonego syropu z malin
4 ósemki limonki
garść liści mięty
garść mrożonych malin
woda gazowana 
drobno kruszony lód

Do dużej szklanki (najlepiej typu collins) wrzucać na zmianę limonkę, maliny, liście mięty i lód. Wlać rum, wódkę malinową i syrop. Całość dopełnić wodą gazowaną - lepiej unikać wody wysokozmineralizowanej, ponieważ posiada zazwyczaj własny smak, który dominuje w drinku.

Wszystko dobrze zamieszać długą łyżką lub dodać do drinka mieszadełko.

Maliny, gdy wymacerują się w alkoholu, można wyjeść ze szklanki ;)

Salud!

PS. Sofroniusz ze starszym kuzynem :)



niedziela, 17 lutego 2013

Kanapka z pieczenią wieprzową

Zrobiłam pieczeń idealną. Tzn. jak zrobię jeszcze raz, to przekonam się czy jest idealna. I wtedy pochwalę się przepisem. Ponieważ upiekłam spory kawał mięsa, zaczęłam szukać różnych sposobów podania. I zrobiłam miedzy innymi kanapkę na ciepło i ostrym sosem. Była pyszna, więc się chwalę :) Przy okazji odkryłam, że w mojej ulubionej piekarni pieką ciabatty giganty. Ciabatty są najlepsze, ale można też użyć innego pieczywa które dobrze zniesie zapiekanie. Kanapkę można przygotować z resztek dowolnej pieczeni. Moje mięso przygotowałam w ten sposób, że poszarpałam je widelcem i wymieszałam z sosem z pieczenia. Ten sposób podpatrzyłam w lutowej Kuchni. Ale można też pokroić je w cienkie plastry.

Kanapka z pieczenią wieprzową


Składniki na 2 kanapki:

1 duża ciabatta (o długości ok. 20 cm)
8 plastrów żółtego sera (u mnie mimolette)
resztki pieczeni (ok. 10 dkg lub 4 duże cienkie plastry)
4 pomidorki koktajlowe pokrojone w ćwiartki
5 korniszonów pokrojonych na ćwiartki lub pikle z ogórka
8-10 kępek roszponki

Ostry sos jogurtowy:

4 łyżki jogurtu greckiego
1 papryczka piri-piri bez pestek, posiekana
8 kropli sosu Tabasco
łyżeczka słodkiej papryki
pół łyżeczki płynnego miodu
sól, pieprz


Wszystkie składniki sosu połączyć w miseczce i odstawić żeby sos się przegryzł. Ciabattę przekroić w szerz na pół, a następnie każdą połówkę przekroić tak żeby powstały dwie duże kromki. Na spód kanapki położyć ser tak żeby przykrył jak najwięcej pieczywa, następnie nałożyć mięso i przykryć drugą połówką ciabatty i zapiec. Najlepiej byłoby użyć opiekacza lub grilla elektrycznego. Jeśli nie mamy go na stanie (tak jak ja), można użyć patelni grillowej. Należy rozgrzać ją dość mocno i zapiekać kanapkę po 3-4 minuty z każdej strony, dociskając lekko łopatką do patelni - aż ser się nadtopi, a skórka stanie się chrupiąca. Następnie przełożyć kanapkę na talerz, zdjąć górną połówkę ciabatty, ułożyć pikle, pomidorki, roszponkę i polać sosem. Połówki kanapki można spiąć wykałaczką. (uwaga, danie z gatunku brudzących, jeść nad talerzem)

sobota, 16 lutego 2013

Hinduski napój lassi o smaku mango

Kuchnia hinduska jest pełna naprawdę ostrych potraw. Kapsaicyna, czyli związek chemiczny nadający ostrość potrawą, nie rozpuszcza się w wodzie. Dlatego, jeżeli zrobiliśmy sobie krzywdę i czujemy jak np. coś paprykowego wypala nam śluzówkę żołądka, dobrze jest wypić napój mleczny (lub pięćdziesiątkę wódki albo tequilli :). Stąd w Indiach bardzo popularny jest napój lassi. Przygotowuje się je w domach, ale sprzedaje się również w przydrożnych kawiarniach, restauracjach i hotelach. Pomaga tak w upalnie dni, jak i jako dodatek do pikantnych curry i ostrych mięs. Lassi przygotowuje się, ubijając jogurt z wodą i wybijając z niego tłuszcz. Można pominąć ten etap, używając niskotłuszczowego naturalnego jogurtu.

Lassi o smaku mango

Składniki (na 2 duże porcje):
340 ml jogurtu odtłuszczonego
170 ml niegazowanej wody
duże dojrzałe mango
2 łyżki miodu
szczypta kardamonu

Obrać mango ze skórki. Pokroić na jak najmniejsze fragmenty. Należy uważać, by oddzielić od niego włókna otaczające pestkę. Pokrojone mango, jogurt, wodę i miód przełożyć do blendera. Dodać szczyptkę kardamonu. Całość należy miksować na najwyższych obrotach, aż do uzyskania jednolitej, gładkiej konsystencji. Przelać do wysokich szklanek.

środa, 13 lutego 2013

Panna cotta z grenadyną

Panna cotta chodziła za mną już od jakiegoś czasu, ale zawsze brakowało czasu i okazji. Jednak w końcu zebrałam się w sobie i zrobiłam. W wersji klasycznej, waniliowej. Jako dodatek owocowy wykorzystałam syrop grenedyna. Tylko uwaga, musi być bardzo dobrej jakości. Nic nie ujmując takiej np. Victorii, która jest doskonała do drinków, ale do takiego deseru to za mało. Ponieważ to bardzo proste smaki, każdy musi być najwyższej jakości.
Przy okazji wykorzystałam moje śliczne kieliszki. Mają 80 ml, więc sa za duże na shota, ale za małe na "normalego" drinka, a kupiłam je w imię mojej miłości do miniaturek. Uznałam, że ponieważ panna cotta jest dość konkretnym deserem (w koncy śmietana 30% to nie w kij dmuchał), to taka porcja będzie w sam raz. Była. Będę częściej wykorzystywać te kieliszki do deserów.

Panna cotta z grenadyną
Składniki na 6 porcji po ok. 70-80 ml:

400 ml śmietanki 30%
2 łyżki drobnego białego cukru
pół laski bardzo świeżej wanilii
3 płaskie łyżeczki żelatyny (jeśli będą 2, to też wyjdzie)

do podania: grenadyna

Wanilię rozciąć i wyskrobać nasionka. Ponieważ mamy zamrożoną wanilię, która przyjechała do nas prosto z Indonezji, zdecydowałam, że użyję tylko pół laski. W zupełności wystarczyło. Ponieważ w Polsce trudno o wanilię takiej jakości (wanilia, której używa moja mama pacnie zupełnie inaczej), chyba lepiej użyć całej laski "sklepowej" żeby uzyskać zbliżony efekt. Śmietankę wlać do garnka, dodać cukier, wyskrobane nasionka i laskę wanilii i podgrzewać na małym ogniu aż się zagotuje. W międzyczasie żelatynę zalać 50 ml gorącej wody. Kiedy napęcznieje, rozmieszać żeby się rozpuściła. Dolać jeszcze ciepła do gorącej śmietanki i dobrze rozmieszać. Odstawić żeby śmietanka trochę przestygła. Następnie rozlać do foremek i wstawić do lodówki na co najmniej 3 godziny. Ponieważ teraz trudno o dobre świeże owoce, zdecydowałam się podać deser z grenadyną.


poniedziałek, 11 lutego 2013

Orzechowy pilaw

W dalszym ciągu pozostajemy w hinduskich klimatach. Tym razem ryż basmati i pilaw z orzechami. Danie łatwiejsze w wykonaniu niż risotto - nie trzeba stać i mieszać, można spokojnie przygotowywać resztę obiadu. Bardzo cenne w sytuacji gdy każda chwila jest droga. Przez chwilę bałam się, że zrobiłam coś źle i wyjdzie mi klajster ryżowy, ale okazało się, że każde ziarenko jest idealnie ugotowane. Ryż basmati jest świetny, praktycznie nie sposób go rozgotować.Ostatnio moja mama przetrzymała go na gazie o dobre 10 minut za długo. I tak był idealny. Ale czego  się spodziewać po roślinie, która rośnie na północy Indii, nawet w Himalajach (tak, pozazdrościłam Alastorowi i też postanowiłam pisać różne mądre rzeczy o produktach, z których gotuję).
Danie sprawdzi się jako dodatek do grillowanych i smażonych mięs lub samodzielnie.

Orzechowy pilaw
Składniki na porcję dla 2 osób:

100 g ryżu basmati
450 ml bulionu warzywnego
pół szklanki orzechów włoskich i orzechów nerkowca
pół szklanki marchwi startej na tarce o grubych oczkach
łyżka posiekanej szalotki
1 ząbek czosnku posiekany
1 liść laurowy
1/4 łyżeczki mielonego kardamonu
1/2 łyżeczki mielonego kminku lub kuminu (ostatnio mam problemy z kupienie mielonego kuminu)
łyżeczka mielonej kolendry
sól, pieprz
olej rzepakowy

Ryż namoczyć w zimnej wodzie na ok. 20 minut. W garnku o grubym dnie rozgrzać 2 łyżki oleju, dodać marchew, szalotkę i czosnek i smażyć 3-4 minuty. Dodać opłukany ryż i wymieszać tak żeby dobrze pokrył się olejem, powinno to zająć ok. 2 minuty. Do garnka wlać bulion i dodać liść laurowy, doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć gaz i przykryć. Niech gotuje się ok. 12-15 minut,wystarczy przemieszać co jakiś czas. Kiedy płyn zostanie wchłonięty przez ryż, dodać orzechy i pozostałe przyprawy i posmażyć jeszcze na wolnym ogniu kilka minut (3-5 minut) co jakiś czas mieszając. Przed podaniem usunąć liść laurowy.

niedziela, 10 lutego 2013

Drink Mango colada

Jakiś czas temu Wyborowa wypuściła serię wódek smakowych Smaki Świata. Pisaliśmy już o wódce imbirowej. Przy okazji naszej wersji Śrubokrętu wykorzystaliśmy wódkę limonkowo-miętową. Obiecałem znajomej wymyślić twórcze (czytaj: w drinku :P) zastosowanie najnowszego produktu z tej serii - wódki o smaku mango. Wykorzystałem przy tym, iż piña coladę można w sumie nazwać podstawową wersją całej serii drinków typu colada. Była już u nas piña colada z kiwi. Dzisiaj mango colada.

Ważna uwaga. Zazwyczaj w supermarketach można dostać dwie wersje mango - zwykłą i tzw. premium. W przepisie na salsę z mango Karola już pisała - lepiej wybrać droższe - tyle samo pestki, więcej owocu :)

Drink Mango Colada

Składniki
40 ml jasnego rumu
40 ml wódki Wyborowa o smaku mango
30 ml  mleczka kokosowego (najlepiej domowej roboty)
60 ml soku ananasowego
pół dużego mango
pokruszony lód

Wszystkie składniki za lodem przełożyć do blendera. Następnie miksować na najwyższych obrotach, do uzyskania gładkiej masy. Dodając lód, dalej miksować aż połączy się z resztą składników - słuchać to, gdy przestanie grzechotać w blenderze ;) Całość przelać do wysokiej szklanki i udekorować miechunką.

चियर्स!

Hamsa hummus & happieness israeli restobar - recenzja

Dziś recenzja restauracji (no. ok, restobaru), o której słychać w Krakowie już od kilku miesięcy. Ponieważ głosy były zdecydowanie przychylne, postanowiliśmy być modni i na czasie (raz na czas w końcu można) i, skuszeni obietnicą współczesnej kuchni izraelskiej, wybraliśmy się w sobotę do Hamsy na Kazimierzu.

Lokal mieści się w budynku, który zawsze bardzo mi się podobał, po przeciwnej stronie niż Stara Synagoga. Pierwsze wrażanie wizualne w środku jest bardzo korzystne - jasne wnętrza i bardzo oszczędny wystrój. Nie odwraca uwagi od jedzenia. Obsługa jest bardzo miła. Tak miła, że nie przeszkadzało że byliśmy obsługiwani przez bardzo początkującą kelnerkę, która musiała przyjść z "obstawą", bo płaciliśmy kartą. Pozdrawiamy i życzymy powodzenia.

Na początek zamówiliśmy przystawki: Hummus a la Abu i muhammara - pasta z orzechów i papryki na ostro. Hummus był pyszny, gładki, smaki równoważyły się jak trzeba, więcej chyba nie trzeba pisać, w końcu hummus to już od jakiegoś czasu nie jest nieznana egzotyka. Inaczej sprawa ma się z muhammarą, nie mam doświadczenia jeśli chodzi o kuchnię Bliskiego Wschodu, więc z tym daniem zetknęłam się po raz pierwszy, ba, póki nie znalazłam go w karcie, nie miałam pojęcia, że istnieje. To gęsty dip paprykowo - orzechowy przyprawiony na ostro. Ma bardzo przyjemną konsystencję, urozmaiconą kawałeczkami orzechów i piękny czerwony kolor. Muhammara zostałaby z miejsca moim liderem past do chleba gdyby nie to, że 2 razy natknęłam się na kawałki łupinek orzecha. Wielka szkoda bo smakowo pasta była fantastyczna. I w zasadzie na tym moglibyśmy zakończyć - porcje przystawek są takie, że niezbyt głodnej osobie w zupełności wystarczy do zaspokojenia apetytu.
 
Jednak my zamówiliśmy też drugie dania. Kusiła mnie sałatka z jagnięciny, ale koniec końców padło na burekas ze szpinakiem. To trójkątny pieróg z ciasta filo, nadziewany szpinakiem z fetą i orzeszkami pinii, podawany z sosem jogurtowym. W sosie zdecydowanie dominowała cytrynowa nuta. Porcja była solidna. Danie było bardzo gorące, a ciasto łamało się na małe, cieniusieńkie płatki. Szpinak przyrządzono dobrze - nie była to brejowata, szara ciapa, tylko zielone uduszone liście zmieszane z serem i orzeszkami. Może brakowało w tym szpinaku odrobiny pazura, ale raczej chodzi o moje osobiste upodobania smakowe i nie należy tego traktować jako zarzut wobec dania, które zdecydowanie przypadło mi do gustu.

Alastor skusił się na jagnięcinę po marokańsku. Dostał kawałki jagnięciny w gęstym,  aromatycznym sosie podane z kuskusem. Oczywiście dokonałam degustacji, wypadła nader pomyślnie. Mięso było mięciutkie, nabrało korzenno-owocowego posmaku. W sosie zidentyfikowaliśmy duże ilości przypraw korzennych, morele i rodzynki. Kuskus stanowił przyjemną przeciwwagę dla tego bogactwa. Niestety, do kuskusu dodano świeżej papryki. W zimie papryka jest raczej taka sobie.

Szczęśliwie nie wpadliśmy na pomysł zamawiania deseru, bo chyba musielibyśmy prosić o zapakowanie na wynos. Udało mi się jedynie sprawdzić jakość podawanej kawy, która okazała się bardzo smaczna. Myślę, że wrócimy do Hamsy jeszcze nie raz, mam nadzieję, że za każdym razem będzie równie dobrze. Dwie osoby zapłaciły równe 90 zł. Nasza ocena 4,5/5 (odejmuję połowę punktu za łupinki i zimową paprykę w kuskusie).


A poniżej lanserskie zdjęcie, które zrobiłam w Hamsie :)

sobota, 9 lutego 2013

Cynamonowy łosoś na cytrynowym risotto

Zamarzyło mi się coś pysznego. Alastorowi też. Jemu marzyło się risotto cytrynowe, a mi łosoś w cynamonie. No to zrobiliśmy dwa w jednym. Pyszności :) Przy okazji, do risotto potrzeba wytrawnego białego wermutu. Ponieważ nigdy nie piłam, postanowiłam skosztować przed dodaniem do potrawy. Wytrawny wermut jest słodszy niż większość znanych mi półsłodkich białych win. Takie zaskoczenie.

A jutro będzie recenzja Hamsy na ul. Szerokiej na krakowskim Kazimierzu.

Cynamonowy łosoś na cytrynowym risotto

Składniki na porcję dla dwóch osób:
a) Łosoś cynamonowy
300 g łososia
czubata łyżeczka mąki pszennej
dwie łyżeczki cynamonu
szczypta soli
oliwa

b) Risotto cytrynowe
200 ml ryżu arborio
500 ml bulionu warzywnego
1 szalotka
sok z jednej cytryny
skórka z jednej cytryny otarta w długie cienkie paski
60 ml wytrawnego białego wermutu
sól i pieprz
1 łyżeczka masła
2 łyżki oliwy

Szalotkę posiekać drobno i zeszklić na oliwie w rondlu o grubym dnie. Wsypać ryż i smażyć kilka minut aż zrobi się półprzeźroczysty. Dolać wermut i odparować. Następnie dodawać po chochelce bulionu i odparowywać, mieszając cały czas. Kiedy ryż jest prawie gotowy, dodać sok i skórkę z cytryny, masło i doprawić solą i pieprzem. Gotowe risotto trzymać w cieple (albo organizujemy sobie pomocnika, który w międzyczasie przygotuje łososia).

Łososia podzielić na cztery porcje. Usunąć dokładnie ości, można usunąć skórę. Na płaskim talerzu wymieszać mąkę, cynamon i sól. Panierować łososia w mieszance i smażyć na oliwie po 3-4 minuty z każdej strony.

Podawać z risotto.



piątek, 8 lutego 2013

Ciasto czekoladowe z migdałami i skórką pomarańczową na ciepło

Wczoraj był tłusty czwartek. Niestety, nie mogę się pochwalić żadnym przepisem na smażone pyszności - mam awarię wody, więc nie gotuję niczego, co potem wymaga zbyt dużo sprzątania (byle do wieczora, przyjdzie pan hydraulik i nas uratuje). Pamiętajcie: wynajmowane mieszkania zaskakują. Nas zaskoczyło rułą na stałe zapieczętowaną silikonem do rur zamiast gwintowania :P

Dlatego dziś przepis z ostatniego weekendu, kiedy naszła nas ochota na ciasto.

Osobiście uważam, że ciasto jest dobre na wszystko. Szczególnie ciasto czekoladowe w typie brownie. Szczególnie na ciepło, w moich ślicznych naczynkach. Przepis ma niewątpliwa zaletę - ciasto jest równie pyszne na ciepło i na zimno. Prezentuję tylko wersję na ciepło - wersji na zimno nie zdążyłam zrobić zdjęć, tak szybko nam znikła :)

Ciasto czekoladowe z migdałami i skórką pomarańczową na ciepło
Składniki na 2 porcje na ciepło (naczynka ok. 150 ml pojemności) i 1 formę o wielkości 23x30 cm:
200 g gorzkiej czekolady
150 g masła
150 g cukru
150 g mąki pszennej
2 jajka
łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki soku wyciśniętego z pomarańczy
3 łyżki posiekanej skórki pomarańczowej (najlepiej domowej)
2 łyżki płatków migdałowych
40 ml Cointreau

Czekoladę razem z masłem i cukrem rozpuścić na malutkim ogniu. Pozostałe składniki dokładnie wymieszać w misce na gładką masę. Mieszając powoli, dodawać rozpuszczoną czekoladę. Jeżeli chcemy podać ciasto na ciepło, foremki do pieczenia wysmarować masłem. Wylać do nich masę do 2/3 wysokości i piec w piekarniku nagrzanym do 180 'C około pół godziny - aż wyrosną i wierzch lekko popęka. Jeśli chcemy uzyskać "zwykłe" ciasto, a nie dysponujemy formą nieprzywieralną, najlepiej będzie wyłożyć formę papierem do pieczenia, bo ciasto jest dosyć lepkie. Najlepiej użyć kwadratowej lub prostokątnej formy żeby uzyskać płaski placek. W takim wypadku piec około 40 minut (metodą "suchego patyczka"). Kiedy jeszcze jest ciepłe, pokroić na nieduże kwadraty.




czwartek, 7 lutego 2013

Drink White Russian

Wczoraj na blogu był klasyczny drink Black Russian. Dziś jego zmodyfikowana wersja, która klasyczny drink on the rocks, przemienia w równie znany digestif. Istnieje wiele wersji tego drinka - wszystkie jednak polegają na dolaniu do składników Czarnego Ruska dodatku mlecznego. Ja wybrałem wersję z mleczkiem skondensowanym, do którego mam słabość od czasów, gdy miałem metr wzrostu. Powszechniejsza wersja przewiduje dodanie zwykłego mleka. Znany również jest White Russian z bitą śmietaną, Anna Kournikova's Russian - z mlekiem 0 %, czy też Blind Russian - w którym śmietanę lub mleko zastępujemy likierem Baileys, o którym pisaliśmy już tutaj, przy okazji przepisu na drink na gorąco, który również szczerze polecamy na tą pogodę :P

White Russian

Składniki:
60 ml wódki
30 ml Kahlua
50 ml mleczka skondensowanego (niesłodzonego)

Do wypełnionej lodem szklanki do whisky przelać najpierw likier, potem wódkę. Całość dopełnić mleczkiem skondensowanym. Lekko zamieszać.

за здоровье!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...